Kategorie: Wszystkie | poezja
RSS
niedziela, 30 maja 2010

***

w twoich doskonałych palcach
jestem tylko drżeniem
śpiewem liści
pod dotykiem twoich ciepłych ust

zapach drażni - mówi: istniejesz
zapach drażni - roztrąca noc
w twoich doskonałych palcach
jestem światłem

zielonymi księżycami płonę
nad umarłym ociemniałym dniem
nagle wiesz - że mam usta czerwone

- słonym smakiem nadpływa krew -

Halina Poświatowska

22:16, dr_ewa999 , poezja
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 03 maja 2010

Wypuściłam  przed chwilą do ogrodu  ratlerka i zasłuchałam się w śpiew słowika. Zachwycił mnie swoim kląskaniem. Niesamowite uczucie -słuchać prawie o północy śpiewu ptaków.

Dla zainteresowanych-TUTAJ można posłuchać śpiewu tego nocnego ptaka a TUTAJ zobaczyć :))))

 

 



Spóżniony słowik


Płacze pani Słowikowa w gniazdku na akacji,
Bo pan Słowik przed dziewiątą miał być na kolacji,
Tak się godzin wyznaczonych pilnie zawsze trzyma,
A już jest po jedenastej -- i Słowika nie ma!

Wszystko stygnie: zupka z muszek na wieczornej rosie,
Sześć komarów nadziewanych w konwaliowym sosie,
Motyl z rożna, przyprawiony gęstym cieniem z lasku,
A na deser -- tort z wietrzyka w księżycowym blasku.

Może mu się co zdarzyło? może go napadli?
Szare piórka oskubali, srebry głosik skradli?
To przez zazdrość! To skowronek z bandą skowroniątek!
Piórka -- głupstwo, bo odrosną, ale głos -- majątek!

Nagle zjawia się pan Słowik, poświstuje, skacze...
Gdzieś ty latał? Gdzieś ty fruwał? Przecież ja tu płaczę!
A pan Słowik słodko ćwierka: "Wybacz, moje złoto,
Ale wieczór taki piękny, ze szedłem piechotą!"

Julian Tuwim

23:26, dr_ewa999 , poezja
Link Komentarze (16) »
niedziela, 02 maja 2010




Czarny płaszcz narzucam na nagie ramiona,
idę ku ołtarzom pochowanym w lesie.
Ścieżka mnie prowadzi w gąszczu zagubiona,
a moja modlitwa wśród mroku się niesie.

Bogowie, bogowie jasności i nocy,
powietrzne żywioły, podniebni anieli!
Jakże mam przywrócić wam choć cząstkę mocy,
którąście od wieków w swoich dłoniach mieli?

Oddam wam pochodnie i wasze kadzidła,
złożę wam ofiary i złożę obiaty.
Przyniosę z powrotem urwane wam skrzydła,
pozbieram z grobowców niepotrzebne kwiaty.

Bogowie, bogowie przez ludzi wzgardzeni,
szamani przeszłości, sumienia lekarze!
Skoroście zostali gorzko wyszydzeni,
czemu ręka wasza winnych nie ukarze?

Władcy dawnych swiątyń, kromlechów kapłani,
strażnicy prawd wszelkich, obrońcy miłości!
Dlaczego milczycie, przeze mnie wzywani?
Przecież się nie godzi tkwić tak w bezczynności!

Bogowie, bogowie drzewa i kamienia,
czczeni niegdyś w gajach, czczeni niegdyś w ciszy!
Chciałabym ocalić was od zapomnienia,
lecz ten świat szalony słów moich nie słyszy.


Joanna Borgensztajn

21:01, dr_ewa999 , poezja
Link Komentarze (2) »
Zakładki:
szablon wykonany przez Finetkę
01 kalkulator promili
02 popatrzmy razem w niebo
03.Są ze mną od początku
04.kobiecy punkt widzenia
05.męski punkt widzenia
06.medycy
07.medyczne -pokrewne
08.z kluczykiem
11.kulinarnie
Number of online users in last 3 minutes Number of online users in last 3 minutes
blogi