Blog > Komentarze do wpisu

Maria

Do napisania tej notki skłonił mnie komentarz pod poprzednią Krzysztofa.Zerknęłam do biografii Marii Curie-Sklodowskiej, a jest ona bardzo ciekawa.... Pochodziła z drobnej szlachty, na życie musiała zarabiać pracą guwernantki. W Krakowie pracowała u rodziny Żórawskich gdzie zakochała się z wzajemnością w synu Kazimierzu Żórawskim. Jednakże wobec kategorycznego sprzeciwu rodziców młodego Kazimierza do ślubu nie doszło. Marię odprawiono.Podjęła więc pracę guwernatki w Sopocie.

W 1890 wyjechała do siostry do Paryża, jednak z powodów finansowych nie podjęła studiów. Powróciła do kraju ciągle mając nadzieję na spełnienie miłości do Kazimierza. Jednak Kazimierz Żórawski w liscie  zerwał stanowczo znajomość z Marią co przyspieszyło jej ponowny wyjazd do Paryża, gdzie podjęła jako piersza kobieta studia na wydziale fizyki i chemii Sorbony.

Tam tez poznała Piotra, za ktorego jak wszyscy wiemy wyszła za mąż. Maria Skłodowska jako pierwsza kobieta na Sorbonie uzyskała stopień doktora fizyki w tym też roku 1903 otrzymała nagrodę NObla. Wkrótce- już po tragicznej smierci męża została  pierwszą kobietą profesorem Sorbony.

Była w związku z 4 lata młodszym od siebie Paulem Langevinem, ktory to porzucił dla niej rodzinę wywołując tym samym towarzyski skandal.

 

Ciekawe jest też to,  że wnuk Paula  Michel Langevin ożenił się z wnuczka Marii Helene Joliot.

Maria Skłodowska- Curie do dziś dnia jest jedyną kobietą, która dwukrotnie otrzymała nagrodę Nobla.

 

Tak sobie  myślę, że gdyby wyszła za Kazimierza Żórawskiego nigdy nie osiągnęłaby tego wszystkiego i świat nie dowiedziałby się o niej. Zapewne Kazimierz złamał jej serce ale w tym przypadku chyba wyszło to na dobre nie tylko samej  Marii Sklodowskiej-Curie ale i  ludzkości :))

Tak więc reasumując los czasami wie co czyni ;)))

 

Choć kto wie? Może u boku Kazimierza osiągnęłaby jeszcze więcej?

 

środa, 11 listopada 2009, dr_ewa999

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2009/11/11 18:12:34
Lubię czytać biografie. Życie płata często figle, i potem wychodzą nam one na dobre. Oczywiście tylko czasami.
Dr_Ewo, serdecznie pozdrawiam! :)
O.
-
2009/11/11 19:02:52
takich szczegółów nie znałam. dziękuję :)
-
2009/11/11 19:12:25
Taki chichot losu, mysle, ze dla potomnosci wyszlo swietnie, ale czy ona byla szczesliwa?
Tego chyba nikt ni wie.
Kiedys czytalam jakas ksiazke o niej, bo tez lubie i czytuje biografie.
Pozdrawiam :)
-
2009/11/11 20:07:56
Najlepsze jest to, że przy pracy na Polonem i Radem pracowała przy wielkich "górach" jakiejś ziemi czy czegoś szukając tych materiałów. Ona sama była zdrowa, mało tego pracowała przy materiale promieniotwórczym w ciąży, zaś jaj dwoje studentów zmarło na nowotwory.
-
2009/11/11 20:43:35
Ja zawsze powtarzam, ze w zyciu nic nie dzieje się przez przypadek. A co do Marii pamietam jak byłam pełna podziwu kiedy będąc w gimnazjum przeczytałam w książce do chemii, ze jej córka też była laureratką Nagrody Nobla. Nie daleko pada jabłko od jabłoni ot co :-)
-
2009/11/11 23:02:44
Myślę, że osoba zadowolona ze swojego status quo, nie podejmuje walki w takim stopniu jak ta która nie mogła zaspokoić swoich pragnień, i może ten czynnik też u Curie Skłodowskiej zadziałał.
-
2009/11/11 23:18:16
Tak, czy inaczej, Maria Skłodowska była wyjątkową kobietą o silnej osobowości. Kto wie, czy byłaby szczęśliwa u boku Żórawskiego, zamknięta w konwenanse, obyczaje.. Czy odnalazłaby radość i spełnienie będąc "kurą domową"? Może z czasem znienawidziłaby takie życie i unieszczęśliwiłaby ich oboje..? To tylko jeden ze scenariuszy, ale tamte czasy nie sprzyjały kobietom ambitnym, mądrym, pragnącym zdobywać wiedzę. Podziwiam ją.

-
2009/11/12 08:02:11
Świetny wpis. Pobudzający wyobraźnię. Pomyśleć jaka strata byłaby dla polskiej nauki gdyby nie rodzice Kazia. (Pomnika ich bezduszności nie stawiałbym...) Maria jako kura domowa też może by w jakimś stopniu się spełniła, może byłaby nawet na swój sposób szczęśliwa. Jednak, na szczęście, wyższe cele Ją czekały.
-
2009/11/12 21:37:45
Czasami mało się wie na temat sławnych ludzi. Nie wiedziałam, że Maria C-S była zakochana w Kazimierzu. Ciekawe, jakby potoczyło się jej życie, gdyby związała się z K. Ja też się często zastanawiam, jakby mi było z B. lub P, ale wybrałam A.:))
Pozdr. Iwona
ps. Jak dobrze, że jutro piątek;)
-
2009/11/12 23:43:51
Nieszczęsliwa miłość zwykle bywa motorem działania, czego przykładem są dzieła wielkich poetów, pisarzy, naukowców:)))W tym konkretnym przypadku, chyba lepiej,ze tak się stało, w przeciwnym razie na odkrycie radu a co za tym idzie promieni rtg musielibysmy jeszcze prawdodopodbnie długo czekać, szkoda tylko,ze Maria przypłaciła to chorobą popromienną :((
Number of online users in last 3 minutes Number of online users in last 3 minutes
blogi